top of page

Harlan Coben - "Tylko jedno spojrzenie", ale znacznie więcej absurdów [recenzja]

  • 10 godzin temu
  • 4 minut(y) czytania

Chyba nie do końca wiedziałam, czego powinnam się spodziewać po twórczości Harlana Cobena, ale tym razem ewidentnie nie był to czas na tę historię. W sumie nie wiem, czy kiedykolwiek ten czas byłby dobry. Zamiast wypieków na twarzy i dreszczyku emocji, czułam narastające znużenie i irytację. „Tylko jedno spojrzenie” to książka, przy której strasznie się męczyłam, a jej niezwykle wysokie oceny w internecie pozostają dla mnie wielką zagadką. Zdecydowanie większą niż ta opisana przez Cobena.


Początkowo historia zapowiadała się całkiem dobrze. Mamy jakąś tajemniczą fotografię, koncert rockowy, wątki z przeszłości i mężczyznę, który znika. Zapowiada się klasyczny thriller z zagadkami do rozwiązania. Ale... z każdą kolejną stroną mój entuzjazm opadał. Do połowy książki tak właściwie niewiele się dzieje. Otrzymujemy za to istny wysyp nowych nazwisk, które - jak można się domyślić w tego typu literaturze - na końcu mają połączyć się w jedną wielką układankę. Puzzle mają się połączyć, a my mamy wstać z kanapy i przyklasnąć z uznaniem. No ale nie przyklasnęłam tym razem.


Problem polega na tym, że ciągłe przeskakiwanie między mnóstwem postaci skutecznie wybijało z rytmu powieści. W pierwszej połowie przyznaję, że gubiłam się w tym, kto jest kim i właściwie po co pojawia się w powieści. Zamiast budować napięcie, fabuła stała się po prostu nużąca, a w pewnym momencie do tego stopnia zagmatwana i naciągnięta do granic możliwości, że miałam ogromny problem, by w ogóle dociągnąć tę lekturę do końca.


Harlan Coben - "Tylko jedno spojrzenie" okładka

O czym opowiada „Tylko jedno spojrzenie”? (Krótkie streszczenie)

Wszystko zaczyna się od niepozornego zajęcia. Grace Lawson odbiera wywołane zdjęcia z rodzinnych wakacji. Wśród nowych, kolorowych fotografii znajduje jednak jedną starą, na której widnieje pięcioro młodych ludzi. Jedna z twarzy do złudzenia przypomina jej męża, Jacka, a postać ta jest dodatkowo w dziwny sposób przekreślona. Kiedy Grace pokazuje mu znalezisko, mężczyzna wszystkiemu zaprzecza. Jednak tej samej nocy Jack pakuje się w pośpiechu, zabiera tajemnicze zdjęcie, wsiada do samochodu i znika bez śladu.


Od tego momentu poukładane życie Grace zamienia się w koszmar. Kobieta rozpoczyna desperackie poszukiwania męża, próbując dowiedzieć się, co łączy go z ludźmi z fotografii. Szybko okazuje się, że prawda jest zakorzeniona w potwornej tragedii sprzed piętnastu lat – śmiertelnym wybuchu paniki podczas pewnego koncertu rockowego.


Im głębiej Grace kopie w przeszłości, tym na większe niebezpieczeństwo naraża siebie i swoje dzieci. Nie wie bowiem, że śladem osób z feralnego zdjęcia podąża również Eric Wu - bezlitosny, rzekomo nieuchwytny płatny morderca. Jego zadaniem jest wyeliminowanie każdego, kto mógłby połączyć kropki, odkryć dawne zbrodnie i zdemaskować ukradzioną przed laty tożsamość. Rozpoczyna się wyścig z czasem, w którym stawką jest życie całej rodziny Lawsonów.


Harlan Coben - "Tylko jedno spojrzenie" kadr z serialu

źródło: filmweb / kadr z serialu "Tylko jedno spojrzenie", Netflix 2025


Przezroczyści bohaterowie i absurdalny brak realizmu

Mój największy zarzut dotyczy jednak budowy postaci. Są one boleśnie płaskie. Poza może dwoma wyjątkami, wszyscy bohaterowie są tutaj dokładnie tacy sami. Nijaaaacy. Nie wiemy o nich właściwie nic i niczym się nie wyróżniają. Nie mają żadnego unikalnego charakteru, głębi czy cech szczególnych. Poznajemy ich wyłącznie przez pryzmat podejmowanych akcji. Są dla mnie zupełnie przezroczyści - to tylko zbiór imion i nazwisk, które zapamięta się na chwilę albo od razu zapomni. Jedynym drobnym wyjątkiem (nie licząc czarnego charakteru - Erica Wu) była niejaka Charlaine, podglądająca sąsiada, a właściwie dająca się podglądać. Jej motywacje próbowałam jakoś zgłębić; wydała się ciekawa, coś tam jakieś pomysły miała, nieco inaczej działała niż reszta. Wyczułam w niej przebojowość i charyzmę skrytą pod białym szlafrokiem. Reszta okazała się po prostu nudna.


Co gorsza, bardzo nie podoba mi się u autora absolutny brak realizmu. Niektóre sytuacje są absurdalne, a postacie momentami przypominają superbohaterów z komiksów. Kiwnięciem palcem potrafią powalić przeciwnika i w żaden logiczny sposób nie da się ich schwytać, aby później potknąć się na prostym chodniku. Zbyt wiele rzeczy w tej książce przychodzi bohaterom za łatwo.


Harlan Coben - "Tylko jedno spojrzenie" kadr z serialu

źródło: filmweb / kadr z serialu "Tylko jedno spojrzenie", Netflix 2025


Idealnym przykładem tego braku konsekwencji jest postać Erica Wu. Z założenia to rzekomo wielki spec, bezlitosny i precyzyjny morderca, który potrafi wszystko przewidzieć i każdego obezwładnić za pomocą ucisku w odpowiednim miejscu. Niestety, w praktyce ten sam wielki specjalista wykłada się na całkowicie banalnych rzeczach.


Ten dysonans - sytuacja, w której morderca raz sprawia wrażenie super-pro-zawodowca, by chwilę później zachowywać się jak amator (i w taki też sposób skończyć) - był niesamowicie irytujący. Swoją drogą, samo rozwiązanie wątku Wu to w moich oczach jedna z większych głupot tej powieści.


"Tylko jedno spojrzenie", Netflix 2025

źródło: filmweb / kadr z serialu "Tylko jedno spojrzenie", Netflix 2025


Przekombinowany epilog Harlan Coben Tylko jedno spojrzenie recenzja

Sama intryga była w pewnych momentach dosyć ciekawa, choć bywała też nieco przewidywalna i naciągana. Niestety, im więcej się działo, tym trudniej było mi w to uwierzyć. Historia wydawała mi się całkowicie nierealna. Fabuła jest strasznie przekombinowana i tak naprawdę nie wiadomo, po co autor aż tak bardzo to zagmatwał - co najdobitniej widać w absurdalnym epilogu. Zakończenie co prawda okazuje się zaskakujące, ale szczerze mówiąc, nie jest wcale dobre. Zaskoczenie dla samego zaskoczenia nigdy mnie nie przekonuje.


Z tej lektury wyszłam zmęczona. To opowieść uszyta zdecydowanie zbyt grubymi nićmi i nie uratowało jej nawet nazwisko poczytnego autora na okładce. Smerf Maruda Was pozdrawia i zabiera się za czytanie czegoś innego.


Dajcie znać, którą książkę Cobena powinnam przeczytać, aby odczarować jego nazwisko po "Tylko jednym spojrzeniu"!



KulturoNIEznawczyni


Podoba Ci się moja twórczość?

Zobacz, jak możesz wesprzeć moją stronę!

postaw kawę - baner

tagi: Harlan Coben Tylko jedno spojrzenie recenzja, opis, streszczenie, kto zabił, o co chodzi, rozwiązanie, kim jest Jack, John, Grace, Greta, serial netflix, plan wydarzeń, recenzje, opinie, książki Cobena, krytyk literacki

Komentarze


bottom of page