"Klub kawalerów" - Och Teatr | Panowie wpadli po same uszy! [recenzja]
- 8 godzin temu
- 4 minut(y) czytania
Kto jest ze mną od dłuższego czasu, ten zapewne pamięta moją recenzję "Ożenka", który na deskach warszawskiego Och-Teatru widziałam na samym początku 2024 roku. Wspominam tę konkretną sztukę nie bez powodu. Siadając na widowni, od razu zauważyłam pewne podobieństwa. To też klasyczna komedia, też opiera się na zawiłych relacjach damsko-męskich i matrymonialnych intrygach, też kusi pięknymi kostiumami z epoki, co siłą rzeczy tworzy bardzo konkretny, dający nadzieję na świetną zabawę klimat. I choć „Ożenek” mnie wówczas zupełnie nie zachwycił i zostawił z poczuciem sporego niedosytu, to dzisiaj opowiem Wam o komedii znacznie lepszej, o wiele sprawniej poprowadzonej i stojącej na nieporównywalnie wyższym poziomie. Mowa oczywiście o najnowszej premierze, czyli „Klubie kawalerów”.
„Klub kawalerów”, jak się okazuje, to moja pierwsza tegoroczna premiera, otwierająca na dobre mój kulturalny kalendarz. Oficjalnie spektakl wystartował 11 lutego 2026 roku, a ja miałam przyjemność zobaczyć go zaledwie kilka dni później, wciąż czując tę charakterystyczną, premierową świeżość. Zasiadając na widowni, automatycznie przypomniałam sobie moje spore rozczarowanie „Ożenkiem”. Sztuka ta to dla mnie pod każdym względem znacznie lepsza, dużo bardziej udana i angażująca wersja tamtego doświadczenia. Zacznijmy od tego, że ten spektakl to klasyka komediowego gatunku, która bezwzględnie wymaga odpowiedniego tempa. Twórcy doskonale o tym wiedzą, choć sam początek może nieco zmylić.

O czym jest „Klub kawalerów”?
„Klub kawalerów” to klasyczna komedia obyczajowa autorstwa Michała Bałuckiego, stanowiąca błyskotliwą satyrę na męskie ego i pozorną niezależność. Oś fabularną sztuki stanowi powstanie tytułowego stowarzyszenia - elitarnego grona mężczyzn, którzy składają uroczystą przysięgę wyrzeczenia się małżeństwa. W ich przekonaniu instytucja ta jest wyłącznie zamachem na osobistą wolność, a miłość to nic innego jak szkodliwe złudzenie. W tym hermetycznym, zbudowanym na solidarności świecie panuje niezmącony spokój, jednak tylko do momentu, gdy męskie ideały zostają wystawione na próbę.
Na horyzoncie pojawiają się bowiem kobiety inteligentne, przenikliwe i doskonale świadome swoich atutów. Główną siłą napędową intrygi staje się swatka, Pelagia Dziudziulińska, oraz magnetyzująca Jadwiga Ochotnicka, o której względy wkrótce zacznie rywalizować kilku zdeklarowanych wrogów ożenku. Bohaterki, wykorzystując swój spryt i doskonałą znajomość ludzkiej natury, krok po kroku obnażają hipokryzję założycieli klubu, udowadniając, że ich wzniosłe deklaracje są jedynie fasadą.

źródło: mat. Och Teatru
Akt pierwszy: Cisza przed komediową burzą
Pierwszy akt jest zaskakująco spokojny. Mamy tu długie monologi, rozbudowane dialogi i akcję, która nie pędzi na złamanie karku. Trochę brakowało mi tam więcej śmiechu i żartów, ale z perspektywy całego spektaklu ten zabieg ma głęboki sens. To akt typowo zapoznawczy. Twórcy dają nam czas, abyśmy weszli w życie tytułowych kawalerów, poznali ich historie i zrozumieli, z kim mamy do czynienia. Każdy z bohaterów jest inny, ma swój wyraźny charakter i dzięki temu solidnemu wstępowi, w drugiej części dokładnie wiemy, kto jest kim.
Dla mnie to szczególnie ważne, bo jak już wielokrotnie na łamach tej strony wspominałam, mam okropny problem z kojarzeniem twarzy, imion i nazwisk. Oczywiście, znacznie łatwiej się robi, kiedy znam konkretnego aktora/aktorkę wcielającą się w daną postać, ale wciąż, jeśli bohaterów na scenie jest więcej niż trzech to miewam problem z początkowym odnalezieniem się w historii. Tu scenariusz stworzony jest w taki sposób, aby płynnie poszczególnych bohaterów widz mógł poznać, za co ode mnie duży plus.

źródło: mat. Och Teatru
Akt drugi: Wchodzi Izabela Dąbrowska i... zaczyna się humor!
Drugi akt to już zupełnie inna bajka. Akcja momentalnie przyspiesza, robi się znacznie weselej, a humor wręcz wylewa się ze sceny. Dzieje się tak w dużej mierze za sprawą fenomenalnej Izabeli Dąbrowskiej, która wciela się w postać Pelagii Dziudziulińskiej - swatki wszystkich bohaterów. To wspaniała aktorka i wielki talent komediowy, co miałam okazję podziwiać już wielokrotnie. W „Klubie kawalerów” Dąbrowska odgrywa świetną rolę, dodając spektaklowi potężnej dawki energii. Kiedy ona jest na scenie, nie da się nie uśmiechać.
W tym momencie powinnam wymienić jeszcze przynajmniej kilka innych nazwisk. Aktorsko bowiem sztuka stoi na wysokim poziomie i mówiąc tonem nieemocjonalnym: nie mam się do czego przyczepić. Wszyscy weszli w swoje postacie z ogromnym zaangażowaniem i zrozumieniem ich wnętrz. Kogo chciałabym szczególnie wyróżnić?
Zacznę od Tomasza Drabka. Jego Nieśmiałowski był wręcz uroczy. Bardzo udana, ciepła rola, która wyróżniała się na tle innych bohaterów, mimo że wszyscy są niezwykle ciekawi. Uwielbiam Michała Zieliński w roli Motylińskiego. Motyliński zdecydowanie skradł moje serce.
Obsada pań również wygląda bardzo mocno. Wspominałam już o Izabeli Dąbrowskiej, ale chcę wyróżnienie przyznać również Monice Fronczek, która świetnie wcieliła się w rolę Jadwigi Ochotnickiej. To największa intrygantka tej historii; kobieta, o serce której walczy trzech mężczyzn, choć jeden już zdążył ją poślubić! W tej roli występuje zamiennie Agnieszka Sienkiewicz-Gauer i przyznam, że jestem bardzo ciekawa, jak ta aktorka wypada w roli Jadwigi. Agnieszkę Sienkiewicz-Gauer kojarzę raczej z dość lekkich postaci, więc to musiałoby być w jej wykonaniu coś zupełnie innego. Monika Fronczek daje tej postaci ciekawą nutkę intrygi i jest w swoim działaniu bardzo pewna, co uwypukla jej urok.

źródło: mat. Och Teatru
Reżyserką spektaklu jest Krystyna Janda. I choć tym razem nie pojawia się fizycznie na scenie, to jej obecność jest bardzo odczuwalna - i to w genialny sposób. Głosem Krystyny Jandy publiczność słyszy tłumaczenia starodawnych słów na nasz współczesny język. Zrobione jest to oczywiście z przymrużeniem oka, co stanowi zabawny przerywnik. Ja bardzo lubię i doceniam takie smaczki. Dodatkowo daje to jasny komunikat - słowa się zmieniły, ale czy wciąż przypadkiem nie mówimy o tym samym?
Jeśli chodzi o technikalia: zaaranżowanie podwójnej sceny (widownia z dwóch stron to znak rozpoznawczy Och-Teatru) jest zawsze trudne, ale po raz kolejny udało się to bardzo dobrze. Kostiumy są piękne i cudownie budują klimat epoki.
Jednak żeby nie było tak w stu procentach słodko, mam jeden mały zgrzyt. Nie pasowały mi kolorowe lampki nad sceną w drugiej części. Wydały mi się zbyt współczesne i gryzły się z kostiumowym charakterem sztuki. Widziałabym je raczej w jednym, ciepłym kolorze. Ale to już tylko takie moje estetyczne wymysły. Możecie mieć na ten temat zupełnie inne zdanie.

źródło: mat. Och Teatru
Podsumowanie Klub kawalerów Och Teatr recenzja
„Klub kawalerów” to sztuka trwająca 2 godziny (w tym około 20-minutowa przerwa, w sam raz na kawę i wymianę pierwszych wrażeń). Jest to lekka, błyskotliwa i świetnie zagrana komedia.
Wychodząc z komedii, zazwyczaj oczekuję po prostu dobrej zabawy i szerokiego uśmiechu. I ten spektakl dostarczył mi dokładnie tego. Po nieco wolniejszym pierwszym akcie dostałam wspaniałą aktorską rozrywkę na wysokim poziomie. Nie jest to spektakl, który będę wspominać latami, ale był to udany wieczór w teatrze z lekką fabułą, której potrzebowałam.
KulturoNIEznawczyni
Podoba Ci się moja twórczość?
Zobacz, jak możesz wesprzeć moją stronę!
tagi: Klub kawalerów Och Teatr recenzja, opis, ocena, opinie, opinia, czy warto, o czym jest, kto gra, krystyna janda, reżyseria, spektakle, krytyk teatralny, kkrytyk literacki, recenzje spektakli teatralnych, recenzje sztuk teatralnych, warszawa, kraków, kulturoznawczyni, kulturonieznawczyni

!["Mayday" - Och Teatr | Rozkrok między adresami [recenzja]](https://static.wixstatic.com/media/f75ff7_90e63170e2b44e448f44d63d175953af~mv2.png/v1/fill/w_980,h_1404,al_c,q_90,usm_0.66_1.00_0.01,enc_avif,quality_auto/f75ff7_90e63170e2b44e448f44d63d175953af~mv2.png)

![Kostiumy a charaktery -"Ożenek" Och Teatr [recenzja]](https://static.wixstatic.com/media/f75ff7_3ee14914702e4fe3b7be3d5fbba82bc7~mv2.png/v1/fill/w_640,h_906,al_c,q_90,enc_avif,quality_auto/f75ff7_3ee14914702e4fe3b7be3d5fbba82bc7~mv2.png)
Komentarze