top of page

Ile Kobry w Kobrze? A ja bawię się dobrze! "Wnuczka Picassa" Teatr Telewizji [recenzja]

1 dzień temu
4 minut(y) czytania

Uwaga, będzie wstęp. Jeszcze nie dobiłam do trzydziestki, choć niewiele mi właściwie brakuje <ughh, ależ to zabrzmiało>. To oznacza, że nie należę do najmłodszego pokolenia, ale też nie do tego, które w swoich młodych latach czekało z zapartym tchem na kultową "Kobrę" w Teatrze Telewizji. Nie mogę więc czuć tego sentymentu, ale dzięki nowej produkcji, emitowanej na kanale pierwszym Telewizji Polskiej, sam klimat mogłam poczuć. Dzisiaj będzie o powrocie Juliusza Machulskiego i jego wizji nowoczesnej "Kobry".


W tym konkretnym przypadku namiastkę wyczekiwania na spektakl "Wnuczka Picassa" poczułam za sprawą mojego taty <w tym miejscu przesyłam pozdrowienia dla całej rodziny>, który chyba od tygodnia przesyłał mi wszystkie możliwe zapowiedzi tej sztuki wstawiane na kanały społecznościowe Teatru Telewizji. Szybko dotarło do mnie, z jak potężnym ładunkiem entuzjazmu i nostalgii pokolenie moich rodziców podchodzi do powrotu tego cyklu.


Prosta sprawa, alarm w telefonie nastawiony na 20:55 i zasiadłam wygodnie w poniedziałkowy wieczór przed ekranem. Dużo ciekawości, brak oczekiwań. Nie mogli mi zepsuć "Kobry", bo, jak już wspomniałam, nie jestem pokoleniem, które na "Kobrze" się wychowało.


Kobra Wnuczka Picassa recenzja Teatr Telewizji

I jak było? Obejrzałam ten spektakl z wielką przyjemnością, bo to po prostu wizualna i realizacyjna perełka. Juliusz Machulski za sterami to marka sama w sobie, a całość – ze swoimi pięknymi, nasyconymi kadrami, kolorami i wspaniałą muzyką – od razu mocno skojarzyła mi się z klimatem kilku innych produkcji tego reżysera. Jakimś sposobem najbardziej przyszła na myśl mi jego filmowa „Kołysanka”. A to tak na marginesie jedna z moich ulubionych współczesnych, polskich komedii. Niedoceniona jak na to, co tam w tym filmie Chabior wyprawia. Ohhhh, i tam również jest fantastyczna muzyka. W przypadku "Wnuczki Picassa" za muzykę odpowiada Michał Ostoja-Ostaszewski. Wielkie brawa i słowa uznania, bo muzyka w tej sztuce była niczym dodatkowy aktor na scenie.


To, co we „Wnuczce Picassa” doceniam jednak najbardziej, to zachowanie jedności czasu i miejsca. Właśnie tego wymagam od Teatru Telewizji. Chcę czuć, że kamera jest zamknięta na scenie, a widz oddycha tym samym powietrzem co aktorzy. Nie chcę latać po ulicach i przeskakiwać między dziesiątkami lokalizacji, jak miało to miejsce w przypadku telewizyjno-teatralnego „Być jak czterdziestolatek”. Tutaj dostajemy stuprocentowy klimat sceny i w końcu czujemy prawdziwy teatr w telewizji, a nie telewizję z namiastką teatru. To jest dokładnie to, czym, w mojej opinii, Teatr Telewizji powinien być. We wcześniejszych produkcjach tego sezonu, które oglądałam, nie czuć było aż tak tego teatralnego klimatu. W tym spektaklu właśnie to dostajemy.


Kobra Wnuczka Picassa recenzja Teatr Telewizji Machulski

źródło: Archiwum TVP / Teatr Telewizji, fot. Karolina Jóźwiak,


Nazwiska na liście obsady to coś, co przykuwa uwagę, a główna postać została poprowadzona fenomenalnie za sprawą Maszy Wągrockiej. To właściwie jedyne nazwisko na tej bogatej liście, którego nie kojarzyłam. Widziałam jedynie film "Dzień Matki" z udziałem tej aktorki, ale w tamtej produkcji skupiałam jednak uwagę na Agnieszce Grochowskiej. Wągrocka więc u mnie była niczym czysta, biała karta przed tym spektaklem. I tak, ta aktorka wykorzystała świetnie godzinę na ekranie telewizora. Czarny charakter zagrany z taką lekkością i wdziękiem, że jako widz podświadomie cały czas jej kibicowałam. Intrygująca, ciekawa, wielobarwna. Fantastyczna rola!


Wielkim plusem tej produkcji jest również to, że postacie drugoplanowe nie są tu tylko ludzkimi spychaczami akcji, służącymi za tło dla liderki. Domańska, Zieliński, Kolasińska czy, mający więcej czasu ekranowego, Żurawski, ale też reszta znanej ekipy to pełnoprawne, wyraziste figury, które wnoszą do opowieści wartość. Do tego smaczek w postaci Roberta Więckiewicza, którego rola nie jest wielka, ale chyba spora część moich czytelników zgodzi się ze mną, że Machulski kojarzy się z Więckiewiczem i na odwrót.


Obsada:


Kobra Wnuczka Picassa recenzja Teatr Telewizji

źródło: Archiwum TVP / Teatr Telewizji, fot. Karolina Jóźwiak,


Sam tekst to jednym słowem: dynamika. Akcja pędzi, postacie się zmieniają, pojawiają i znikają. Jest zabawnie, intrygująco, a uwaga widza nie ucieka ani na moment. Co do końcówki: mamy mrugnięcie okiem do widza. Albo nawet tak mrugają, jakby coś im wpadło do oka i wypaść nie chciało <mrug, mrug, mrug>. Może ktoś by powiedział, że to taka końcówka "z jajem". Ale ja tak tego bym nie ujęła, bo to pewnie brzmi boomersko. Miała być zbrodnia, więc zbrodnia była. Koniec i Kobra.


Dobra, ale na grupie rodzinnej szybko pojawiła się wymiana spostrzeżeń. A jak już wspomniałam, mamy rodzinnie zupełnie inne podejście do "Kobry" i o ile ja oczekiwań konkretnych nie miałam, tak rodzice, bardziej znający ten klimat, mogą się na temat tego cyklu na pewno lepiej wypowiedzieć. I tu myślę, że warto o najważniejszych rzeczach wspomnieć. Do zakończenia sztuki można podchodzić różnie i niekoniecznie takie rozstrzygnięcie może pasować do "Kobry". "Wnuczka Picassa" poszła w klimat komediowy, a nie klasyczny nurt mrocznego kryminału. Nie było tu tego elementu szukania sprawcy, dostaliśmy natomiast za to więcej komizmu.


Rodzinne podejście jest takie, że wierzymy, że warto wracać do tego, co było i odtwarzać to z zachowaniem dawnego podejścia. Obecnie często mówi się o tym, że trzeba uwspółcześniać, bo widz już jest inny, są inne czasy i wszystko staje się takie nowoczesne. Bla, bla, bla – wiecie o co chodzi. Tu może taki mały apel do twórców – czy czasem nie jest warto zaryzykować i odbić się trochę od tej współczesności i uwierzyć w widza, który pragnie powrotu do dawnych czasów? Pytanie zostawiam w tym miejscu bez odpowiedzi.


Kobra Wnuczka Picassa recenzja Teatr Telewizji

źródło: Archiwum TVP / Teatr Telewizji, fot. Karolina Jóźwiak,


Podsumowując krótko "Wnuczkę Picassa"; dla mnie to numer jeden tego sezonu w Teatrze Telewizji. Czułam teatr, wciągnęłam się w intrygę, zaciekawili mnie bohaterowie, wsłuchiwałam się w cudowną muzykę, a moje oczy podziwiały piękne wnętrza i kolory. Czy było tu 100% "Kobry" w "Kobrze"? No nie. Ale mimo tego to sztuka bardzo, bardzo dobra. Poproszę o znacznie więcej spektakli z takim klimatem!



KulturoNIEznawczyni


Podoba Ci się moja twórczość?

Zobacz, jak możesz wesprzeć moją stronę!

postaw kawę - baner


tagi: Wnuczka Picassa Teatr Telewizji recenzja, machulski, kobra, recenzja, opis, streszczenie, opinia, opis, o czym jest, gdzie obejrzeć, kto zabił, a tego nie powiem, kulturonieznawczyni, strona o kulturze, recenzje spektakli teatralnych, ale telewizyjnych jak widać też, naprawdę ktoś czyta te tagi?, nieźle!, tagi czyta, a kawy nie postawi, hej

Komentarze


bottom of page