top of page

"Król Maciuś Pierwszy" - Teatr Telewizji i trudne pożegnanie [recenzja]

  • 12 godzin temu
  • 3 minut(y) czytania

W dniu pogrzebu wspaniałego Jana Frycza polska widownia zasiadła przed ekranami, by obejrzeć jedną z jego ostatnich ról. Spektakl zapowiadano jako produkcję familijną, ale nie oszukujmy się – to baśń tak rozbudowana, niosąca tak głęboki przekaz i posiadająca tyle warstw, że z powodzeniem mogłaby być skierowana wyłącznie do dorosłych. I poniekąd właśnie tak jest. Jako duże dziecko, dobijające powoli do trzydziestki, przyznaję, że bawiłam się świetnie, a czas minął mi ekspresowo. Co na to młodsi widzowie?


Sam fakt, że pasmo Teatru Telewizji emituje ten tytuł o godzinie 20:55 w poniedziałek, to dla mnie wyraźny sygnał, że nikt tu nie puszcza oka do najmłodszych. To zdecydowanie minus takiej decyzji, bo jednak sztuka tworzona z myślą o dzieciach powinna zaczynać się wcześniej. Nie ma co jednak wielce o tym debatować. W świecie platform streamingowych nie ma sensu na to narzekać i warto włączyć tę sztukę na platformie TVP VOD, która jest tam dostępna za darmo o każdej porze dnia i nocy.


Król Maciuś Pierwszy plakat teatr telewizji

W porównaniu z inną głośną premierą ubiegłego sezonu, o której tu pisałam – „Dniem Listopadowym” w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego – tym razem wreszcie poczułam prawdziwy, namacalny klimat sceny. Czuć było, że obcujemy z rasowym Teatrem Telewizji, a nie z filmem, do którego jedynie doklejono teatralne smaczki. W "Królu Maciusiu Pierwszym" klimat spektaklu teatralnego jest zachowany i to niezwykle mi się podobało. Mamy bardzo ładne sceny, przyjemne prowadzenie kamery, ze zwróceniem uwagi na emocje na twarzach aktorów.


Odtwórcą tytułowej roli jest Tymon Bitkowski i trzeba przyznać, że radzi sobie z tym wyzwaniem świetnie. Jego zadanie było o tyle karkołomne, że liczba scen z jego udziałem powala (co w sumie nie jest dziwne, kiedy gra się rolę tytułową), a on sam musiał udźwignąć ciężar pierwszego planu, mając wokół siebie śmietankę polskiego aktorstwa. Tymon Bitkowski to uniósł i w tym momencie mu przyklaskuję. Może nie do końca przekonał mnie wokalnie, ale to już kwestia gustu – być może zawinił tu zbyt mocny miks dźwięku, który momentami mocno odciągał moją uwagę od wszystkiego innego. Ale to już takie moje czepialstwo.


Król Maciuś Pierwszy teatr telewizji kadr ze sztuki

źródło: TVP, fot. Karolina Jóźwiak


A skoro już o plejadzie gwiazd mowa – obsada to prawdziwy rarytas. Na jednej telewizyjnej scenie spotykają się Jan Frycz, Marek Kondrat, Danuta Stenka, Karolina Gruszka, Tomasz Kot, Borys Szyc, Maciej Musiał, Wiktoria Gorodecka czy Magdalena Popławska. Ta ostatnia tworzy postać niezwykle ważną w kontekście budowania całej narracji. Historia Maciusia do najprostszych nie należy, a taka, a nie inna forma opowiadania świetnie wpływa na odbiór przez młodszego widza. Doskonale wypadła w mojej opinii również Danuta Stenka – wyrazista, charyzmatyczna, zdecydowanie wyróżniająca się na tle pozostałych ministrów. Z kolei Maciej Musiał wrzucił na scenę potężną dawkę energii i humoru, który okazał się tu wręcz niezbędny. Bardzo, bardzo udana komediowa odsłona.


Początek spektaklu mocno uderza mrocznym klimatem. Śmierć ojca, dojmująca samotność głównego bohatera, ciemne, wręcz smutne barwy – to zdecydowanie nie są obrazki preferowane przez dzieci. I tu twórcy wykonują świetny manewr. Zmiękczenie brutalnych scen wojny przez animowane wstawki, elementy graficzne i luźne piosenki daje w drugiej połowie sztuki tak potrzebny oddech. Te kreskówkowo-artystyczne momenty wyraźnie ożywiły całą, dość ciężką przecież historię. Oczywiście trudno tu mówić o wielkiej zabawie i radości, kiedy wstawki opowiadają o wojnie, ale mimo wszystko jest to przełamanie, które na pewno młodszym widzom powinno się spodobać.


Król Maciuś Pierwszy teatr telewizji kadr ze sztuki

źródło: TVP, fot. Karolina Jóźwiak


Nie sposób zamknąć tego tekstu bez wspomnienia o pożegnanym dzisiaj Janie Fryczu. Jeszcze kilka miesięcy temu stał na planie tej sztuki, dziś już go z nami nie ma. To ogromna strata dla świata sztuki i żadne słowa nie oddadzą tego uczucia, które towarzyszyło zapewne wszystkim nam podczas oglądania dzisiejszej premiery.


Podsumowując krótko: uznaję spektakl w reżyserii Tadeusza Kabicza za udaną premierę. Idea Teatru Telewizji wciąż ma w sobie potężny ładunek emocjonalny i w moim odczuciu głęboki sens. Niech trwa w najlepsze, a ja z niecierpliwością czekam na kolejne premiery tego sezonu!


KulturoNIEznawczyni


Podoba Ci się moja twórczość?

Zobacz, jak możesz wesprzeć moją stronę!

postaw kawę - baner

tagi: Król Maciuś Pierwszy Teatr Telewizji recenzja, kiedy premiera, kiedy powtórka, gdzie obejrzeć, platforma streamingowa, jan frycz, obsada, kto zagrał, streszczenie, opinia, opinie, recenzje, recenzja, ocena, czy warto obejrzeć

Komentarze


bottom of page