Muzyczny trans w wykonaniu Archive oraz świetna Bokka | Koncert w Warszawie 2026 [relacja]
- 2 dni temu
- 4 minut(y) czytania
Zdecydowanie najczęściej na mojej stronie widzicie relacje z koncertów sanah. Ktoś mógłby zapytać: „nooo, ale ile można?”. Dlatego tym razem czeka nas wszystkich całkowite przełamanie. Można powiedzieć, że wyszłam ze swojej muzycznej bańki i sprawdziłam zupełnie inne brzmienia. Takie, których nie słucham na co dzień. 8 kwietnia 2026 roku, dzięki zaproszeniu i miłemu towarzystwu Joli (za co ogromnie dziękuję!), wylądowałam w warszawskim Torwarze na występie brytyjskiej formacji Archive. I muszę przyznać, że było to doskonałe doświadczenie, które przerosło moje oczekiwania.
Bokka wprowadza klimat
Z ogromnym szacunkiem do słuchacza, punktualnie o 19:30, na scenie pojawiła się warszawska formacja Bokka. Bardzo mocno rozróżniam przypadkowe, „lokalne supporty” od pełnoprawnych gości specjalnych. Bokka należy do tej drugiej grupy - zespół podróżuje z Archive przez całą europejską trasę. To ogromne wyróżnienie móc występować przed swoimi idolami (o czym ze sceny wspomniała wokalistka), a dla nas jako kraju to fantastyczna muzyczna wizytówka na Zachód.
Ich tajemnicze, elektroniczno-gitarowe show i świetna gra światłem w dwóch utworach stanowiły idealne wprowadzenie do głównego koncertu. Mimo że to nie są brzmienia, po które sięgam na co dzień, na żywo wypadły rewelacyjnie. Pozwoliły na wejście w odpowiedni klimat i pozytywnie nastroiły na dalszą część wieczoru.
Zabrakło mi tylko wyraźnego zaznaczenia na samym końcu, kim są. Zwykłe rzucenie „Dzięki, śpiewał dla was zespół Bokka” pomogłoby wielu osobom ich zapamiętać, bo nie oszukujmy się, większość ludzi na Torwarze kupiła bilety dla Archive i mogła tego nie wyłapać. Ja sama często po koncertach zastanawiam się, kto grał przed głównym artystą i szukam pojedynczych piosenek wcześniej występujących artystów. Na pewno zasada jest jedna, czym częściej i więcej razy słuchacz usłyszy nazwę zespołu tym większe szanse, że ją zapamięta.
A w ogóle te maski zespołu wyglądają świetnie!

zdj. własne
Archive: Z potężną energią i bez gwiazdorzenia
Tu przeżyłam kolejny pozytywny szok. Punktualnie o 20:30, bez cienia obsuwy, kombinowania czy taniego gwiazdorzenia, na scenę wyszła główna gwiazda wieczoru i po prostu zaczęła grać. Chyba za często chodzę na popowe koncerty, gdzie na początek występu zawsze się czeka i czeka, dlatego ta punktualność była dla mnie taka niesamowita. Tak, brzmi to dziwnie.
Archive to założony w Londynie w 1994 roku zespół, który fenomenalnie łączy rock progresywny. trip-hop, muzykę elektroniczną, post-rock oraz pewnie jeszcze kilka innych gatunków. Choć na co dzień nie jest mi najbliżej do takiej muzyki, ich występ na żywo wciągnął mnie bez reszty. Czas minął mi niesamowicie szybko, a przy wielu utworach czułam się autentycznie jak w transie.

Będąc już po koncercie, gdy emocje opadły, zaczęłam się zastanawiać, co mogło spowodować taki stan i doszłam do kilku wniosków. Ujęła mnie na pewno wielogłosowość zespołu. Nie ma tu jednego wokalisty. Prym wiodą różni artyści w zależności od utworu, co nadaje całości niesamowitej różnorodności i dynamiki. Nie słyszymy ciągle tylko jednego wokalu, lecz mamy całą gamę barw i stylów.
Raper a'la Eminem. Zupełnie nie znam się na rapie, ale artysta, który miał kilka swoich momentów, zrobił na mnie ogromne wrażenie. Świetnie rapował i od razu przywiódł mi na myśl właśnie Eminema. Oczywiście nie znam się na innych raperach, ale pewnie nikt z branży nie obraziłby się na takie porównanie.
Choć z całego repertuaru kojarzyłam tak naprawdę tylko utwór "Again" (który nawiasem mówiąc, na żywo wszedł we mnie jeszcze mocniej), przy kilku piosenkach wpadłam we wspomniany wcześniej muzyczny trans. Zatracenie się w tych obcych mi dźwiękach było fantastycznym doznaniem. Nawet nie próbuję zagłębiać się w recenzowanie poszczególnych piosenek, bo po prostu ich nie znam, ale jako całość koncert brzmiał klimatycznie i spójnie.

zdj. własne
Różnorodność i próbowanie nowego | Archive koncert w Warszawie 2026
Jestem przywiązana do moich ulubionych wykonawców i czuję, że może być to jednak w pewien sposób ograniczające. Ciągle myślę o tym, żeby chodzić na koncerty innych artystów, ale niekoniecznie mi się to udaje. Dlatego tym bardziej się cieszę, że taką sposobność miałam w tym przypadku.
Są szanse, że artykuł ten czytać będą osoby bardziej zaznajomione z twórczością Archive, dlatego poniżej znajdziecie set listę z tego koncertu.
Setlista – Archive (COS Torwar, 08.04.2026)
Dla zainteresowanych, oto lista utworów, które usłyszeliśmy tego wieczoru:
Broken Bits
Look at Us
Wake Up Strange
Numb
City Walls
Glass Minds
Shine Out Power
So Far From Losing You
Again
Heads Are Gonna Roll
Bastardised Ink
Patterns
Dangervisit
Bis:
14. Controlling Crowds
15. Pills
16. Lines
17. Fuck U

zdj. własne
Torebkowy absurd - serio?
Żeby nie było zbyt idealnie, muszę wspomnieć o kompletnie niezrozumiałej decyzji organizatorów. Na obiekt nie można było wnosić właściwie żadnych torebek. Standardem na koncertach jest akceptowanie torebek w rozmiarze mniejszym niż A4. Tutaj zakazano nawet tego.
Nie każdy ma ochotę zostawiać klucze do mieszkania, portfel czy etui z okularami w depozycie, który kosztuje aż 50 złotych, zwłaszcza że damskie spodnie rzadko posiadają pojemne kieszenie na podstawowe rzeczy. Co gorsza, brakowało w tym logiki - widać było, że niektórzy ochroniarze przymykali oko i wpuszczali panie z małymi torebkami, podczas gdy inni byli bezlitośni. To dla mnie ogromny minus organizacyjny.
Do tej pory zarówno na Torwar jak i Stadion Narodowy zawsze wnosiłam torebkę z najpotrzebniejszymi rzeczami. Tutaj wiele osób takiej możliwości zostało pozbawionych, co jest dla mnie niezrozumiałe.
Finalnie jednak, w taki wieczór, muzyka rekompensuje w s z y s t k o. I tym optymistycznym akcentem kończę moją relację i wyczekuję kolejnych koncertowych wrażeń w 2026 roku!
KulturoNIEznawczyni
Podoba Ci się moja twórczość?
Zobacz, jak możesz wesprzeć moją stronę!
tagi: Archive koncert w Warszawie 2026, koncert, torwar, muzyka, rock, koncerty 2026, koncerty w warszawie, koncerty rockowe w warszawie, relacja, recenzja, jak było, set lista




Komentarze