Carlos Ruiz Zafon - "Światła września" z latarnią, zabawkami, pożarem i tajemnicą [recenzja]
- KulturoNIEznawczyni

- 27 gru 2025
- 4 minut(y) czytania
Znacie "Cień wiatru"? Nawet jeśli nie czytaliście tej powieści to z całą pewnością kojarzycie jej autora. Carlos Ruiz Zafon, bo o nim mowa był hiszpańskim pisarzem, który zasłynął właśnie tym tytułem. Zanim jednak "Cień wiatru" i "Gra anioła" - jego najpopularniejsze dzieła - ujrzały światło dzienne, Zafon napisał cztery powieści młodzieżowe. Dzisiaj opowiem wam o jednej z nich i mam nadzieję, że sami zdecydujecie się, żeby po nią sięgnąć.
„Światła września” to powieść, która od pierwszych stron zanurza czytelnika w świat mglistej, tajemniczej atmosfery — podobno charakterystycznej dla wczesnych książek Zafóna, zanim pojawiły się jego monumentalne, dojrzałe powieści. To również książka, którą autor deklarował jako literaturę młodzieżową, co da się w lekturze zauważyć przez choćby wiek głównych bohaterów, ale nie wpływa to w żaden sposób na odbiór książki przez dorosłego czytelnika. Bo choć bohaterami są nastolatkowie, to sam sposób prowadzenia narracji, język i konstrukcja opowieści bardziej wpisują się w konwencję klasycznej baśni gotyckiej kierowanej do czytelników w każdym wieku.

Zafón – o czym pisze we wstępie – zaczynał od literatury młodzieżowej i „Światła września” należą do jego wczesnej Trylogii Mgły. Tak, dobrze myślicie, zupełnie nie wiedziałam, że sięgnęłam po trzecią z książek tej trylogii. Czytając tę powieść, nie odczułam ani przez moment, że to część większego dzieła. Wydaje mi się, że książki powiązane są tematyką, ale nie bohaterami i wydarzeniami. Oh, i absolutnie nie jest to żadne przeciętne czytadło dla młodych, nie ma tu uproszczeń, umoralniania ani dydaktyki. Jest za to gęsta, nieco melancholijna opowieść o rodzinie, która trafia do oddalonej od świata rezydencji ekscentrycznego wytwórcy zabawek. To właśnie klimat — balansujący między baśnią, grozą, a delikatną nostalgią — stanowi największą siłę tej historii.
To co warte docenienia to fakt, że powieść fantastyczna nie poszła w skrajne odrealnienie. Nie było zbyt dużo, nie było za mocno, nie było za bardzo. Świetne wyczucie i balans, który sprawia, że możemy w pełni zanurzyć się w tekst zapisany przez autora, a nie wzdychać nad wymuszonymi tworami, pokrętną logiką czy postaciami wydmuszkami.

Sama konstrukcja fabuły jest bardzo wdzięczna: wchodzimy do świata Simone i jej dzieci, którzy zderzają się z nowym miejscem, nową rzeczywistością i szeregiem pytań, które pozornie nie mają odpowiedzi. Zafón prowadzi czytelnika w taki sposób, że pierwsze domysły okazują się mylne, a to, co wydaje się niepokojącym zachowaniem gospodarza, stopniowo odsłania zupełnie inne źródła lęku. Autor nie pozostawia nas z niedomówieniami — oferuje pełne rozwiązanie zagadki, domyka wątki i porządkuje sensy. A rozwiązanie zagadki daje czytelnikowi dużą satysfakcję.
Warsztatowo powieść jest pięknie napisana. Widać pióro autora, jego zamiłowanie do atmosfery, umiejętność tworzenia obrazów, które zostają w głowie. Styl jest płynny, miękki, bardzo „zafonowski”. Nie ma tu tej monumentalności znanej z „Cienia wiatru”, ale już czuć rękę pisarza, który za kilka lat stworzy jedną z najważniejszych trylogii współczesnej literatury hiszpańskiej.
Trudno tę powieść jednoznacznie zaszufladkować — i jest to zaleta. To historia na pograniczu gatunków: trochę baśń, trochę gotyk, trochę opowieść fantastyczna, nieco romantyczna, lekko mroczna, tajemnicza. I taka, która wciąga przede wszystkim klimatem — mgłą unoszącą się nad lasem, skrzypieniem starych mechanizmów, domem, który zdaje się skrywać więcej niż jedną tajemnicę.

Streszczenie szczegółowe:
W 1936 roku do miasteczka Cravenmoore przyjeżdża Simone Sauvelle, wdowa pozbawiona środków do życia. Kobieta obejmuje stanowisko gospodyni u ekscentrycznego wynalazcy Lazarusa Janna i sprowadza ze sobą dzieci – nastoletnią Irene i młodszego Doriana. W posiadłości mieszka również Hannah, wiejska dziewczyna, dzięki której Irene poznaje jej kuzyna, Ismaela. Między młodymi szybko rodzi się uczucie.
Irene i Ismael natrafiają przypadkowo na pamiętnik zmarłej Almy Maltisse – kobiety prześladowanej przez mroczną istotę w postaci cienia. Z zapisków wynika, że Alma próbowała uciec, schroniła się w latarni morskiej, a cień doprowadził ją do tragicznego końca. Lektura pamiętnika oraz wspólne przeżycia zbliżają Irene i Ismaela, którzy zaczynają patrzeć na siebie już nie jak znajomi, lecz zakochani.
Tymczasem Hannah zostaje znaleziona martwa po tym, jak zeszłej nocy słyszała niepokojące odgłosy w niezamieszkanym pokoju. Ta tragedia budzi w Irene i Ismaelu podejrzenia dotyczące Lazarusa i jego tajemniczego domu. Odkrywają ukrytą piwnicę pełną mechanicznych konstrukcji, w tym metalowego anioła, który w pewnym momencie ożywa i ściga ich aż do jaskini. Gdy napastnik rozpada się, młodzi widzą, że kierująca nim siła to czyhający na wszystkich cień.
Simone tymczasem zaprzyjaźnia się z Lazarusem, lecz jego coraz bardziej paranoiczne zachowanie ją niepokoi. W końcu mężczyzna wyjawia jej prawdę o swoim pakcie, o cieniu oraz o tym, że teraz to ona i jej dzieci stały się celem.
Cravenmoore staje w płomieniach. W wycieńczającej konfrontacji Lazarusowi udaje się ostatecznie pokonać swojego demonicznego „darczyńcę”. Choć płaci najwyższą cenę – ginie wraz z posiadłością – po raz pierwszy wygrywa, ponieważ mimo zakazu zdołał w życiu doświadczyć miłości i dobra. To uczucie odebrało cieniowi pełnię władzy nad nim.
Historia Lazarusa Janna:
Dzieciństwo Lazarusa było ponure – dorastał z chorą psychicznie matką w ubogiej części Paryża, zamykany w ciemnym pokoju i pozbawiony jakiejkolwiek radości. Jedyne światło stanowiła dla niego pobliska fabryka zabawek Daniela Hoffmana, człowieka, którego bogactwa i życia Lazarus zazdrośnie podziwiał. Gdy pewnej nocy wybuchł pożar niszczący całą okolicę, chłopiec został przypadkowo pozostawiony w ciemnym pokoju, gdzie ukazała mu się demoniczna postać – legendarny twórca zabawek. Zaproponował chłopcu sukces w zamian za jego cień i wyrzeczenie się miłości. Lazarus przyjął warunki, nie wiedząc, że będzie płacić za nie przez całe życie. Jako dorosły mężczyzna Lazarus osiągnął bogactwo i szczęście, a nawet znalazł miłość. Lecz wkrótce jego własny cień zaczął przybierać fizyczną formę – jako upiorna zabawka prześladował go, dążąc do jego zguby. W desperacji Lazarus zamyka się w pokoju, gdzie od lat ukrywa i konserwuje ciało swojej żony, Almy. Cień rozpoczyna ostatnią walkę o jego duszę.

„Światła września” to doskonała propozycja dla czytelników, którzy lubią opowieści o delikatnym, nieco mglistym niepokoju, ale bez mocnych uderzeń i horrorowych rozwiązań. Dla tych, którzy w literaturze szukają przede wszystkim atmosfery i pięknego języka — a napięcie traktują jako element tajemnicy, a nie cel, żeby się bać.
KulturoNIEznawczyni
Podoba Ci się moja twórczość?
Zobacz, jak możesz wesprzeć moją stronę!
tagi: Carlos Ruiz Zafon Światła września recenzja, fantastyka, streszczenie szczegółowe, streszczenie krótkie, kim był Lazarus Jann, kto zabił żonę Lazarusa Janna, literatura młodzieżowa, literatura fantastyczna, recenzja, opis, opinia, ocena, oceny, krytyk literacki warszawa, strona o literaturze, strona z recenzjami książek




Komentarze