top of page

"Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi" - Dale Carnegie | A może: Jak zyskać ludzi, ale nie zyskać relacji? [recenzja]

  • 9 godzin temu
  • 11 minut(y) czytania

Książki rozwojowe, coachingowe, motywacyjne, psychologiczne i pseudopsychologiczne czy pseudorozwojowe. Na rynku jest ich cała masa, ale jak trafić na taką, która daje wartość, a nie mydli oczu rzucając jedynie pięknymi hasłami? Można sugerować się zdaniem innych i sięgnąć po te bestsellerowe pozycje. Najłatwiej przecież iść za tłumem, ale wcale nie musi być to złe. Dzisiaj idę właśnie za tłumem i analizuję książkę, którą przeczytałam ponownie po około 8-10 latach. Czas więc na wielki hit, który wyszedł spod pióra Dale'a Carnegiego.


"Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi" czytałam na początku studiów, gdy o tym największym bestsellerze z kategorii samorozwoju dowiedziałam się dość przypadkowo. Pamiętam, że choć czytało się to ekspresowo, już wtedy lektura budziła we mnie nieco mieszane uczucia. Dziś, będąc nieco starszą, postanowiłam zrecenzować ją sobie na nowo i sprawdzić, ile z tych „magicznych zasad” przetrwało próbę czasu.


Tytuł tej recenzji nie jest przypadkowy. Uważam, że większość zasad proponowanych przez Carnegiego sprawia, że stajemy się lubiani, bo... całkowicie się podporządkowujemy. Stajemy się ostatnim priorytetem w relacji, oddajemy wszystko, nie biorąc nic w zamian. Faktycznie, ludzie mogą nas lubić, bo jesteśmy dla nich wygodni, ale to nie jest partnerstwo – to często przyzwalanie na relację pasożytniczą.


Książkę radziłabym więc potraktować czysto biznesowo. Wtedy jest to świetny poradnik robienia dobrego wrażenia, bo biznes to poniekąd gra. Ale w budowaniu prawdziwych przyjaźni? Tu byłabym niezwykle ostrożna. Zapraszam na bardzo obszerny przegląd zasad Carnegiego - punkt po punkcie. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek robiła tak skrupulatnie notatki w trakcie czytania książki. Proszę to docenić... czy coś.


Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi Dale Carnegie recenzja okładka książki


CZĘŚĆ I: Podstawowe zasady w kontaktach z ludźmi Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi Dale Carnegie recenzja

1. Nie krytykuj, nie potępiaj i nie pouczaj

W sytuacjach biznesowych lub z obcymi ludźmi, których przychylność chcemy zyskać – to zdecydowanie ma sens. Krytyka od kogoś, komu nie ufamy, tylko buduje mur. Jednak w prawdziwej przyjaźni ta zasada jest wręcz szkodliwa. Brak informacji zwrotnej, gdy ktoś nas rani lub robi coś źle, to trochę jak chodzenie wokół człowieka jak wokół jeża. Prawdziwa relacja wymaga szczerości i empatii. Nigdy nie stworzymy zdrowej więzi, uznając: „nic nie powiem, bo się obruszy”. Jest to zwyczajnie bardzo niezdrowe i do niczego nie prowadzi.


2. Szczerze i uczciwie wyrażaj uznanie

Z tym zgadzam się w 100%. Każdy z nas lubi, gdy jego ego zostanie pogłaskane szczerym komplementem. Carnegie trafnie odróżnia pochwałę od pochlebstwa – to pierwsze płynie z serca, drugie tylko z ust. Ważna lekcja z tego rozdziału to przypomnienie, by nie zakładać, że bliscy „przecież wiedzą, że ich cenimy”. Powiedzmy to na głos. Wypowiedziane słowa zmieniają atmosferę relacji. Ta zasada świetnie sprawdzi się zarówno w relacji przyjacielskiej, romantycznej, jak i biznesowej.


3. Wzbudź w innych szczere chęci

To zasada „truskawki i robaka”. Ja lubię truskawki, ale ryby wolą robaki, więc chcąc złowić rybę, daję na haczyk to, co ona lubi. W życiu codziennym często dajemy prezenty, które sami chcielibyśmy dostać, zapominając o oczekiwaniach drugiej strony. To samo dotyczy komunikacji. Z mojego doświadczenia mogę podać prosty przykład: Kiedy chciałam lecieć na koncert Adele do Londynu, wiedziałam, że koleżanki nie będą chciały wydać dużych pieniędzy wyłącznie na muzykę, która ich nie interesuje. Sprzedałam im więc wizję wspólnego weekendu i zwiedzania Londynu, a na koncert odłączyłam się tylko na 2 godziny. Gdybym skupiła się tylko na moich potrzebach, nie miałabym kompanek na wyjazd. Zrozumienie punktu widzenia innych to klucz do sukcesu. U mnie to działa właśnie w takich przypadkach.


Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi Dale Carnegie recenzja


CZĘŚĆ II: Sześć sposobów, aby sprawić, by ludzie Cię lubili


1. Okazuj ludziom szczere zainteresowanie

Słowo „szczere” jest tu absolutnym fundamentem. Jeśli zmuszasz się do słuchania o czyichś nudnych problemach, to jest to po prostu forma oszustwa. W biznesie (np. sztuczna gadka o golfie dla przełamania lodów) to przydatna gra. Jednak w życiu warto otaczać się ludźmi, którzy nas naturalnie intrygują, inspirują i dają szansę na rozwój. Carnegie mówi, że można zdobyć przyjaciół w dwa miesiące, interesując się nimi. Zdecydowanie się z tym nie zgadzam. W dwa miesiące można zyskać kolegów / znajomych / płytkie relacje, ale prawdziwą przyjaźń buduje się latami, opierając ją na wspólnych doświadczeniach, wzajemnym zainteresowaniu, wsparciu i zaufaniu.


2. Uśmiechaj się

Taaak, to jest banał, ale oczywiście działa. Ludzie wolą pozytywną energię niż bycie gburem z „podkówką”. Ale znowu – to musi być szczere. Nieszczere intencje i wymuszony uśmiech szybko zostaną wyczute. Niektórzy uczą się takiego uśmiechu przy np. rozmowach telefonicznych. Ogólnie mówiąc – o uśmiechu warto pamiętać, a najlepiej, kiedy jest on u nas naturalny, szczery i często używany. Wchodząc do pomieszczenia na pewno będziemy lepiej odbierani, kiedy będziemy wchodzić z pozytywną energią i energetyczną aurą.


3. Pamiętaj, że własne nazwisko to dla człowieka najsłodsze słowo

Tu chodzi przede wszystkim o bycie dostrzeżonym. Zapamiętanie naszego imienia przez kogoś „wyżej” w hierarchii (np. zabieganego szefa) jest bardzo miłe. To jasny sygnał: „zależy mi, jesteś dla mnie istotny, pamiętam Cię”. Najgorzej być w czyichś oczach obojętnym no-namem. Chyba nikt tego nie lubi. W przypadku nadużywania czyjegoś imienia – z tym bym uważała, bo może brzmieć to sztucznie.


4. Bądź dobrym słuchaczem. Zachęcaj rozmówcę, aby mówił o sobie samym

Nic tak nie cieszy, jak wyłączna uwaga (gdy ktoś nas uważnie słucha, a nie klika na telefonie w tym czasie). Ludzie pragną być wysłuchani i uwielbiają mówić o sobie. Najgorsze, co można zrobić, to przerywać i licytować się (przykład: ktoś z entuzjazmem opowiada o wycieczce na Islandię, a Ty gasisz go słowami: „a ja mam tam rodzinę i bywam tam 6 razy w roku”). To strasznie tłamsi rozmówcę. Wchodzenie komuś w słowo, niesłuchanie, bagatelizowanie. To wszystko negatywnie wpływa na naszego rozmówce i zniechęca go do dzielenia się z nami swoimi historiami i odczuciami.


Z drugiej strony, w przyjaźni musimy dać przestrzeń na rozmowę z obu stron. Jeśli obie osoby będą tylko zachęcać się do mówienia, wpadniemy w jakąś poronioną sytuację. Przede wszystkim więc za przyjaciół powinniśmy mieć osoby, które nas ciekawią. W biznesie mamy mniejsze pole do popisu i wtedy warto po prostu pamiętać, aby dać się "wygadać" drugiej stronie i nie wchodzić w słowo.


5. Mów o tym, co interesuje Twojego rozmówcę

Tutaj mam wieeeelki zgrzyt. Jeśli ktoś rozmawia ze mną o łodziach tylko dlatego, że ja je lubię, a jego właściwie w ogóle to nie interesuje, czułabym się naiwna, a nawet wykorzystana. Sztuczne zainteresowanie jest smutne. W biznesie – świetna i skuteczna metoda. W przyjaźni – wycieńczająca psychicznie droga do zatracenia własnych potrzeb na rzecz zadowalania innych.


Co innego, jeśli moja przyjaciółka interesuje się przykładowo szyciem swetrów i potrafi o tym opowiadać w sposób pasjonujący i wciągający. Wówczas fakt, że mnie z pozoru ten temat w ogóle nie interesuje, nie będzie miał znaczenia, bo jej pasja sprawi, że będę chciała i miała szczerą ochotę jej słuchać. Ale właśnie wracamy do tego punktu, o którym wspominałam. Powinniśmy mieć przyjaciół, którzy nam pasują, ciekawią, a nie takich "na siłę". To zmienia wszystko.


6. Spraw, aby Twój rozmówca poczuł się ważny – i zrób to szczerze

Zastanawiam się tylko, czy w kontekście czysto biznesowym (gdzie jednak chcemy coś od kogoś uzyskać) można w ogóle mówić o w pełni szczerych intencjach? Carnegie co trochę wspomina, że te zasady mają być traktowane jako podstawa relacji, ale muszą być one szczerym działaniem. Czasem mi się to gryzie.


Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi Dale Carnegie recenzja

CZĘŚĆ III: Jak przekonać innych do twojego sposobu myślenia


1. Jedyny sposób, aby zwyciężyć w kłótni, to unikać jej

Kłótnia to faktycznie często przegrana – nawet jeśli wygrasz merytorycznie, to i tak przegrałeś relację, a przynajmniej tak twierdzi Carnegie. Choć sama uwielbiam kulturalne, rzeczowe dyskusje oparte na wiedzy i szacunku (nawet jeśli na końcu żadna ze stron nie czuje się przekonana), to w przypadku powierzchownych znajomości otwarte konflikty niczego nie budują.


Kluczem nie jest milczenie, ale dyplomacja i brak impulsywności. W przyjaźni świetną sprawą jest kulturalna, wnikliwa rozmowa na temat, o którym mamy różne opinie. Nie będzie to jednak kłótnia, lecz dyskusja. Mocne kłótnie w przyjaźni się zdarzają. Wówczas trzeba umieć wyciągnąć rękę na zgodę. To też pokazuje, że nam zależy. O tym jednak Carnegie nie wspomina. On po prostu zakłada, że najlepiej kłótni unikać i ugryźć się czasem w język. No okej. W biznesie zdecydowanie tak.


2. Okazuj szacunek dla poglądów rozmówcy. Nigdy nie mów: „Nie masz racji”

Kategoryczne punktowanie ludzi sprawia, że stroszą pióra i budują mur. Z drugiej strony, dodawanie do każdego zdania „chyba” czy „mogę się mylić” potrafi być niezwykle sztuczne i nieatrakcyjne. Bądźmy otwarci, pogodni i kulturalni, ale nie bójmy się mieć własnego głosu. Uwaga o tym, aby kategorycznie kogoś nie negować jest wartościowa. Można użyć lżejszych słów, aby wyrazić dokładnie to samo. To kwestia dyplomacji, a to ważna umiejętność.


3. Jeśli nie masz racji, przyznaj to szybko i bardzo wyraźnie

Ludzie bardzo szanują tych, którzy potrafią powiedzieć: „Fakt, nie miałem racji”. To wielka umiejętność, a słowa te często bardzo trudno przechodzą nam przez gardło. Rozmowa z kimś, kto w zaparte broni swoich błędów, to żadna przyjemność.Każdy z nas czasem bywa takim upartym osłem. No ale cóż poradzić, tacy jesteśmy. Nauka tego, aby przyznawać się szybko do błędów to konkretna rzecz. Dam znać, jak się tego nauczę.


4. Zacznij od okazywania przyjaźni

Oczywiste? Tak. Stosowane? Nie zawsze. Jeśli podchodzimy do kogoś przyjaźnie i z uśmiechem, mamy znacznie większe szanse na załatwienie sprawy, niż gdy wpadamy z furią i pretensjami. Atak wywołuje kontratak. To kolejny z banalnych punktów, ale właśnie takie banały tworzą relacje i nasze codzienne życie. Nie mam pretensji do autora, że wrzuca oczywiste punkty. Gdyby wszyscy je stosowali to co innego, ale wciąż jednak o tym zapominamy.


5. Jak najszybciej wydobądź z rozmówcy liczne „TAK”

Z tym rozdziałem mam chyba największy problem. To pierwsza zasada, która jawnie skręca w stronę czystej manipulacji. To metoda stosowana przez ulicznych ankieterów czy naganiaczy z fundacji – wymuszają kilka szybkich „tak”, by potem utrudnić Ci odmowę na kluczowe pytanie o pieniądze. W biznesie pewnie warto to znać, ale w przyjaźni jestem zdecydowanie na "nie". Nie chcę mieć w otoczeniu ludzi, którzy będą stosować takie metody w prywatnym życiu.


6. Pozwól rozmówcy się wygadać

Przy okazji tej zasady pojawia się najsmutniejszy cytat z całej książki: „Jeśli chcesz mieć wrogów, bądź lepszy od swoich przyjaciół. Lecz jeśli chcesz mieć przyjaciół, pozwól, aby przyjaciele byli lepsi od ciebie.” Uważam to za wyjątkowo przygnębiające. Prawdziwy przyjaciel to ten, który Cię wspiera, mobilizuje do bycia najlepszą wersją siebie i cieszy się Twoim sukcesem, a nie ktoś, przed kim musisz grać gorszego, bo pęknie z zazdrości.


Prawdziwy przyjaciel powinien się cieszyć naszymi sukcesami i wiedzieć, że w drugą stronę działa to tak samo. Może dlatego łatwiej jest zawierać przyjaźnie z osobami na podobnym etapie życia, z podobnym statusem finansowym. Jeśli na jakiejś płaszczyźnie jest między nami przepaść to może "biedniejsza" osoba być tym w końcu przytłoczona. Jeśli zależy nam na takiej przyjaźni, koniecznie trzeba o tym szczerze porozmawiać. Prawdziwa przyjaźń, zbudowana na solidnych fundamentach przetrwa takie różnice.


7. Daj rozmówcy odczuć, że Twoja idea wyszła od niego

Przyznaję, to baaaardzo skuteczna metoda, ale też kolejna, która mocno podchodzi pod manipulację. Działamy z premedytacją, aby ktoś zrobił to, na czym nam zależy. Sama niekiedy stosuję to podejście – to takie podsuwanie pewnych pomysłów po to, by ostatecznie cała myśl wyszła z ust innej osoby. Wtedy ona zyskuje miano pomysłodawcy, a ja mogę to z entuzjazmem podchwycić. Nikt z nas nie lubi czuć, że coś mu się sprzedaje albo nakazuje. Lubimy mieć poczucie, że sami o czymś decydujemy, więc warto to przemyśleć. W biznesie szalenie dobra metoda.


8. Szczerze próbuj przyjmować punkt widzenia Twojego rozmówcy

To banał, o którym nagminnie zapominamy. Zbyt łatwo i zbyt szybko krytykujemy innych, zanim w ogóle zdążymy się zastanowić, co ich motywuje. Mając stanowczo za mało danych, zachowujemy się, jakbyśmy zjedli wszystkie rozumy. Zatrzymaj się, słuchaj, próbuj zrozumieć i nie oceniaj z marszu.


Ja o tej zasadzie często zapominam. Mam swoją konkretną wizję świata i życia, a to sprawia, że trudniej mi wczuć się w wizję, która jest dalece inna od tej mojej. Czasem zwyczajnie nie mieści mi się w głowie, że ktoś woli "A" od "B". Muszę o tym pamiętać.


9. Okazuj zrozumienie i współczucie z myślami i pragnieniami rozmówcy

My, ludzie, po prostu uwielbiamy czuć się zrozumieni. Lubimy opowiadać o swoich pasjach, ale też o bólach, urazach czy operacjach. To trochę tak, jak dzieci pokazujące sobie nawzajem nabite siniaki – szukamy atencji i akceptacji. Liczy się po prostu empatyczne podejście do drugiego człowieka i traktowanie go z szacunkiem. Ten przykład z siniakami u dzieci myślę, że jest bardzo trafny.


10. Odwołuj się do szlachetności rozmówcy

Carnegie trafnie zauważa, że ludzie zazwyczaj mają dwa powody, dla których coś robią: jeden prawdziwy i drugi... taki, który po prostu dobrze brzmi. Należy zakładać, że nasz rozmówca jest szczery i uczciwy. Większość ludzi faktycznie chce wywiązywać się ze swoich zobowiązań. Warto czasem o tej szlachetności ludzi wspominać albo napomknąć czasem, o ich pozytywnych cechach, kiedy widzimy, że coś zaczyna zgrzytać w tym temacie. To często zmotywuje naszego rozmówcę do większej uwagi w tej sprawie.


11. Udramatyzuj swoje pomysły

Mam wrażenie, że to błąd w tłumaczeniu – nie chodzi tu o dramatyzowanie czy histerię, ale o atrakcyjne, niemal teatralne przedstawienie naszych pomysłów. Jeśli zależy nam na tym, by kogoś w coś wkręcić, nie możemy być nudni. Musimy sprzedać ideę z zaangażowaniem.


Ja stosuję to... zawsze. Ale jest to szczere, mimowolne, nieintencjonalne. Kiedy wpadam na jakiś pomysł albo go podłapuję to wchodzę w tryb ENTUZJASTY i mam ochotę zarażać tym pomysłem cały czas. Mam w sobie wówczas ogrom energii, pasji i wiem, że to działa. Myślę jednak, że bardzo dużo zależy od charakteru człowieka. Są osoby, które nie reagują emocjonalnie i przyjmują zamkniętą postawę. Im na pewno będzie trudniej w ciekawy sposób wkręcać innych w swoje pomysły.


12. Rzuć człowiekowi wyzwanie

Uuuu... wyzwanie! JA TO UWIELBIAM! Rywalizacja, cele, wyzwania. Jestem typem sportowca, więc takie rzeczy mnie kręcą! Ale właśnie na jednych to zadziała świetnie, na innych wcale. Rywalizacja nie zmieni absolutnie niczego u osoby, która ma do pracy negatywny stosunek i traktuje ją jak karę (szczególnie gdy leżą kwestie atmosfery czy płacy). Jeśli jednak podstawy są mocne, wyzwanie potrafi podnieść wyniki. Rywalizacja musi mieć jasny cel i swój koniec. Nikt nie chce latać bez końca jak chomik w kołowrotku.


Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi Dale Carnegie recenzja


CZĘŚĆ IV: Bądź przywódcą – jak zmieniać ludzi, nie zrażając ich i nie zniechęcając


1. Zacznij od szczerej pochwały i uznania

Czy to już wcześniej nie było? Carnegie przypomina bardzo popularną metodę "kanapki", czyli łagodzenia bólu związanego z negatywnym komunikatem. Najpierw chwalimy, a dopiero potem przechodzimy do problemu. Kluczowe jest jednak, aby w przejściu nie używać słowa "ale", które niszczy cały pozytywny efekt wstępu, lecz zastąpić je spójnikiem "i". Słyszałam, że już podobno się tego nie powinno używać, ale jak najbardziej wciąż też to stosuję.


2. Wytykaj błędy tylko pośrednio

To w sumie też już poniekąd było. Nikt nie lubi być atakowany wprost. Delikatne zwracanie uwagi na niedociągnięcia, bez wytykania kogoś palcem, to podstawa dyskrecji i szacunku.


3. Zanim skrytykujesz innych, przyznaj się do własnych błędów

To jedna z moich ulubionych zasad. Jak to mówią: nie pamięta wół, jak cielęciem był. Osoba z większym bagażem doświadczeń zazwyczaj patrzy na problem ze swojej perspektywy, zapominając, jak to było na początku. Różnica między komunikatem „robisz to źle”, a zdaniem „robisz to źle, ale ja też kiedyś popełniałem ten sam błąd”, jest gigantyczna. To wspaniale zmiękcza wypunktowywanie cudzych pomyłek.


4. Zadawaj pytania zamiast wydawać rozkazy

Skuteczna i pełna szacunku opcja. Forma pytań daje drugiej stronie ogromną przestrzeń do działania i pozwala jej samodzielnie dojść do finalnego rozwiązania. Jeśli ostateczne rozwiązanie „wyjdzie” od niej samej, będzie jej znacznie łatwiej się do niego dostosować, niż w przypadku suchego rozkazu.


5. Pozwól ludziom zachować twarz

Najmocniejsza i najważniejsza z zasad. Publiczne upokorzenie, odbieranie komuś godności i brutalne punktowanie kogoś przy innych to cios, którego się nie zapomina. Brak stosowania się do tej reguły to po prostu chamstwo. Upokorzenie bez względu na to czy prywatnie, czy służbowo, boli bardzo mocno.


Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi Dale Carnegie recenzja


Podsumowanie: Czy to jeszcze przyjaźń czy już gra?

Jakby się tak uprzeć, to te wszystkie rady można streścić jednym zdaniem: podchodź do ludzi jak do jeża – nikogo nie denerwuj, niczyich słów nie podważaj, ze wszystkim się zgadzaj, a będą Cię lubić. Bądź dla ludzi, a nie oczekuj, że oni będą dla Ciebie. To przepis na idealnie jednostronną relację. Jeśli będziesz tak działać przez dłuższy czas, zjednasz sobie tłumy, ale ostatecznie umrzesz smutny i samotny, bo nikt nie pozna prawdziwego Ciebie.


Warto też zwrócić uwagę na kwestię tłumaczenia. W języku angielskim słowo friend to często po prostu znajomy, kolega. U nas słowo przyjaciel ma znacznie większy, głębszy i poważniejszy wyraz. Dlatego te zasady tak mocno zgrzytają, gdy próbujemy je przełożyć do polskiego rozumienia prawdziwej przyjaźni.


W przyjaźni powinniśmy być naturalni, szczerzy i autentyczni. Nie zmieniajmy się dla poszczególnych ludzi, bo stracimy swój charakter w dążeniu do bycia idealnie nijakimi i podporządkowanymi. Wolę mieć trzech prawdziwych przyjaciół, przy których mogę być sobą, niż 50 znajomych, dla których muszę wiecznie grać kogoś, kim nie jestem. Grać to ja mogę w karty, a jak mam trójkę przyjaciół to i nawet w brydża damy radę. W życiu zdecydowanie wolę zachować swoją autentyczność.


Książka ta jest wartościowa i tego nie podważam. Zmieniłabym jednak jej tytuł (usunęłabym pierwszą część o przyjaźni) i skupiła się na tym, aby patrzeć na zasady bardziej w kontekście biznesowym. Dajcie koniecznie znać w komentarzu, co sądzicie o tym bestsellerze i moich przemyśleniach!



KulturoNIEznawczyni


Podoba Ci się moja twórczość?

Zobacz, jak możesz wesprzeć moją stronę!

postaw kawę - baner

tagi: Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi Dale Carnegie recenzja, książka o samorozwoju, samorozwój, książki rozwojowe, najlepsze książki rozwojowe, psychologiczne, carnegie książka, opracowanie, streszczenie, zasady, tematy, opis, o czym jest, streszczenie szczegółowe, czy warto przeczytać

Komentarze


bottom of page